Witaj,

Wiedźma

Z Hajnówki. Wdowa. Mieszkam tam, gdzie kończy się asfalt, w Puszczy Białowieskiej.

Jestem wiedźmą, czyli kobietą, która wie. Zajmuję się zdejmowaniem klątw, uroków i różnymi formami oczyszczania. Mieszkam w Puszczy Białowieskiej, przyjmuję w Hajnówce.

To jest tradycja rodowa. Nie jest to żadna „duchowa ścieżka", nie jest to nic, czego można się nauczyć z książki. Trzeba się z tym urodzić i w tym wychować. Pewne rzeczy w mojej rodzinie były oczywiste, a niektórych po prostu nikomu się nie tłumaczy.

Ludzie jeżdżą do Hajnówki z całej Polski, z Niemiec, ze Stanów, z Australii. Najbliższe wolne terminy mam na sierpień. To oznacza, że na problem, który można byłoby rozwiązać dziś, ktoś musi czekać cztery miesiące. Część z tych spraw jest na tyle do siebie podobna, że szkoda mojego czasu i czasu tych ludzi, żeby za każdym razem zaczynać od zera. Stąd pomysł na warsztaty online.

Pracuję ziołami, słowem i, coraz częściej, zdrowym rozsądkiem. Do lasu chodzę od dziecka. Drzewo pytam o pozwolenie, potem ładnie dziękuję, mam nadzieję, że to oczywiste.

Za nieproszone rady dotyczące czegokolwiek, z góry serdecznie dziękuję.

Czego u mnie nie ma

  • Nie jestem coachką, terapeutką ani healerką. Jestem wiedźmą.
  • Nie odprawiam rytuałów na życzenie i nie rozdaję amuletów.
  • Nie obiecuję, że jeden wieczór naprawi to, co budowałaś dwadzieścia lat.
  • Nie sprzedaję pakietów, dożywotniego dostępu ani „programu transformacji".
  • Nie wystawiam faktury za to, czego nie zrobiłam.